xxx

Autor: Marcin Niziurski, Gatunek: Proza, Dodano: 29 stycznia 2016, 06:48:14

     Nie rozumiem, dlaczego administracja Liternetu nie reaguje na mą prośbę o usunięcie tego konta.

     Życzliwe mi osoby,  które z tego miejsca pozdrawiam po raz ostatni,  pozwolę sobie odwiedzać w kometarzach jako posiadacz wciąż jeszcze aktywnego konta "Marcin.Niziurski".

Komentarze (53)

  • ... ech Marcinie ...

    •    
    • 29 stycznia 2016, 11:28:32

    Marcinie, nigdzie się nie wybieraj. Jesteś nam wszystkim potrzebny

    • Szel _
    • 29 stycznia 2016, 11:31:40

    wrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr:(

    • ZiKo .
    • 29 stycznia 2016, 11:33:32

    Nie ma co się obrażać Marcinie... świat jest okrutny, a ludzie różni, wiemy to nie od dzisiaj :)

  • Droga Administracjo,

    uprzejmie donoszę, że wbrew regulaminom p. Marcin Niziurski trzyma w naszej kamienicy dwa koty o nazwie 'konta', jako to: "Marcin Niziurski" oraz "Marcin.Niziurski", a tera to jeszcze chce się jednego kota pozbyć, niby to milczkiem, ale i tak wszem rozgłasza, że mu dwa konty wyżerają zbyt wiele czasu; rozgłasza , bo rozgłosu łasy.

    No to ja bardzo proszę zawiadomić Towarzystwo Opieki nad Kontami, i udaremnić, i napiętnować!

    Życzliwy

  • Gdy znowu będę zamieszczać swoje prace ucieszy mnie Pana zdanie, ocena, nawet bardzo krótki komentarz.
    Pozdrawiam
    Elm

    •    
    • 29 stycznia 2016, 12:40:58

    Wiem, że Marcin dostał prztyczka od Małgosi, ale raczej takiego przyjacielskiego i lekko ;-). Nie wiem o co poszło, lecz śmieszne to było ;-) Niziury! Hehe. Czy o to chodzi, czy o coś innego? Pozdrawiam Małgosiu :)

    Marcinie, zajrzałem na Twoją stronę. Zaciekawił mnie ten obraz (szkoda, że podgląd niewielki) http://marcinniziurski.pl/wp-content/uploads/2015/09/mal_14.jpg Piekiełko. Sprzedajesz swoje prace? Na stronie nie widziałem.

    Zrezygnuj z intro, tylko utrudnia wejście na stronę. Podstrona "Autor o sobie" powinna być stroną główną, umieszczoną w menu horyzontalnym na pierwszym miejscu od lewej. W tym dziale powinien się znaleźć autoportret artysty, a tekst należałoby skrócić. Górna grafika (banner) może być w wyższej rozdzielczości, bo pikseloza kłuje w oko. Odezwij się jakbyś potrzebował pomocy. To proste zmiany.

    Z wpisu Marcina wynika, że zostawia sobie furtkę w postaci drugiego konta, więc daleko nie odchodzi.

    •    
    • 29 stycznia 2016, 12:41:50

    Mówię oczywiście o adresie: http://www.marcinniziurski.pl

  • Czy to konieczne? Zareagował Pan zbyt emocjonalnie. Było mi ogromnie miło Pana czytać i gościć. Proszę przemyśleć tę decyzję. Pozdrawiam.

  • Panie Marcinie, uodpornić się trzeba, uodpornić, i robić swoje.
    Mądry Czytelnik sam wybierze i zdecyduje; mądry Autor wybiera to, co prawdziwe i szczere. Mądry komentator wie, co, kiedy i jak napisać.

  • Niech mi wolno będzie - w imieniu Pana Marcina, który poprzysiągłszy się, że ostatni, najostatniejszy raz użył konta (kota?) nie może się z oczywistych względów odezwać (odepisać ?) - wyrazić głęboką wdzięczność wszystkim tu wyżej zebranym literatom i twórcom kultury, oraz szeregowym czytelnikom/czkom, za ciepłe wyrazy otuchy, czerwone serduszka, wyrazy uciechy, a nawet donosy (tu się we własne piersi biję).

    Było to niezwykłe przeżycie.

    Z pewnością Pan Marcin jest z nas dumny. Na to liczyły dusze Jego niewinnie szarganych utworów. Niech odpoczywają w pokoju.

    •    
    • 29 stycznia 2016, 17:22:15

    Amen

  • No tak, fajnie się pisze, jak już okres kasowania ma się za sobą.

  • Słownik Polny ma pustki po kasowaniu swoich tekstów, Piotrek Wu ma pustki po kasowaniu swoich tekstów. Rzadko kto tych pustek nie ma.

  • Przykre. Po co tak zaraz odchodzić, jeśli ma się odzew od czytelników pozytywny?

  • :(

    •    
    • 29 stycznia 2016, 19:04:16

    Czy ktoś może wkleić link do Macareny?

  • Panie Marcienie, niech Pan tego nie robi. NIEEEEEEEEEE!!!

    •    
    • 29 stycznia 2016, 21:08:44

    Jerzy!!!!!!!!! Mówisz, że Marcin ma:
    a) nie kasować konta, czy
    b) nie wklejać linka do Macareny? :-)

    wybierz a) lub b)

  • Rena może mnie pomacać, uuuuuu maca Rena

  • Powodzenia na Wywrocie!

  • Ja widzę, że:
    W tym szaleństwie jest metoda.

    Po co kasować konto?
    Nie być aktywnym - wystarczy.

    Poklikać USUŃ tekstom i nie będzie co ukraść (nie sądzę, aby o czytanie chodziło..).

  • (…) “Sfora niebieska” do złudzenia przypomina utwór
    znakomitej poetki białostockiej Małgorzaty Sochoń pt. “Sfera
    zielona”.
    Nasuwa się zatem wątpliwość, czy Marcin Niziurski jest
    samodzielnym autorem, skoro wspomaga się osiągnięciami innych
    twórców. (…)
    ............................................
    Dwukrotnie w swej literackiej pożal się Boże karierze
    natrafiłem na identyczną sytuację. Raz zakończyła
    się procesem. Złodziejowi sąd nakazał zapłacić 3000 zł na
    mą rzecz, tymczasem złodziej przeniósł się do Stanów
    Zjednoczonych i sobie bimba, do Polski przyjeżdża raz w
    roku. Moje zaś same koszta adwokackie, sądowe i inne związane
    z procesem wyniosły ok. 12.000 zł.
    Za drugim razem dostałem sygnał, że jeśli
    zacznę dochodzić swych praw, i ja, i mój dobytek dozna
    uszczerbku. Złodziej wyparł się, że to żart, policja
    zamknęła sprawę, po kilku dniach spłonął mój samochód.
    Panowie Lech z Australii i Georg Marty ze Szwajcarii ukradli
    mi całe wystawy, kilka lat ciężkiej pracy.
    Nie ja jeden jestem w takiej sytuacji.
    Mój przyjaciel grafik Andrzej Popiel, stale okradany ze
    swych pomysłów, a nawet z autorstwa całych grafik,
    przestał tworzyć.
    Stanisław Masiak, ofiara kradzieży, odebrał sobie życie.
    (…)

  • Panie Niziurski, proszę mnie przeprosić.

    Od kilku dni atakuje mnie pan na forum publicznym
    - obraża
    - przedstawia w złym, fałszywym świetle
    - nazywa złodziejką
    - zastrasza procesem o odszkodowanie
    - sugeruje, że mogę w zemście uczynić uszczerbek na pana dobytku
    sugeruje, ze mogę panu spalić samochód
    - sugeruje, że z mojego powodu może pan zaprzestać działalności twórczej, z której się pan utrzymuje
    - sugeruje, że może pan popełnić samobójstwo.

    Przyczyną pana dziwnych zachowań, które są dla mnie bardzo nieprzyjemne, jest fakt, ze kilka dni temu napisałam pod pana tekstem komentarz w formie wiersza. Mój komentarz w formie wiersza był tekstem opartym na szkielecie wiersza ułozonego przez pana. Pana wiersz - Sfora niebieska i mój - Sfera zielona zaistniały nma portalu Liternet tak samo, jak zaistniały (wiersz i wierszowany komentarz) setki innych tego typu dzieł -0 utworów.

    Taką formę komentowania przyjęli autorzy, uzytkownicy portalu Liternet, już kilka lat temu.
    Sprzyjała ona zyczliwym i miłym kontaktom między osobami wykształconymi, odpowiedzialnymi za swoje słowa i czyny, piszącyymi, zajmującymi się pracą naukową i artysdtyczną, czerpiącymi dochody ze swojej pracy.

    Lubiliśmy tę zabawę.

    Tymczasem pan, panie Niziurski pan, który przyszedł na portal pół roku temu - zaczął nas pouczać, umoralniać i grozić odpowiedzialnością karną za zabawę, która była wewnętrzną zabawą użytkowników.

    Dziwne jest pana postępowanie.

    Ja jestem zarejestrowana na portalu, jako autorka, od czterech i pół roku.
    W tym czasie zamieściłam pod tekstami około 9 000 komentarzy. Były to refleksje na temat wierszy, uwagi warsztatowe (takie, na jakie mnie stać), interpretacje, a czasem tylko znaczek - ocena. Nigdy nie komentowałam "ad personam". Skupiałam się na tekście. Przez te lata przeczytałam wszystkie utwory, jakie zostały zamieszczone na portalu. Jeśli z jakiegoś powodu miałam tzw. "zaległości" - nadrabiałam je. I oto zamieszczam 9 001 komentarz - i co mnie spotyka?

    Nigdy, w całej historii mojego uczestnictwa w życiu portalu nie spotkałam osoby takiej jak pan, która kazałaby mi ponieść konsekwencje z powodu kradzieży własności intelektualnej, a kradzież ta miała nastąpić w formie komentarza do wiersza!

    Jeszcze raz panu powtarzam, że zwyczaj takiego komentowania jest tu przyjęty i akceptowany przez autorów i czytelników.

    Jest nawet pożądany i chwalony.

    Mam dobrą pamięć, mogłabym przytoczyć przykłady, ale nie chcę wplątywać w tę paskudną historię nikogo więcej.

    .................................................................................
    Proszę podać mi nr. konta i sumę, jaką mam na nie wpłacić, żeby panu zadośćuczynić.

    Ile pan chce pieniędzy? Tysiąc, trzy tysiące?

    .................................................................................

    P.S.

    Właśnie wróciłam z pracy, jestem bardzo zmęczona, ale jak odpocznę i pozbieram się po lekturze pana komentarza pod tą prozą - napiszę panu, dlaczego zwrócę się jeszcze dzisiaj do Leszka Onaka o nie usuwania pana historii komentatorskiej z portalu.

    P.S. 2

    Nie zamierzam stawać panu na drodze w karierze użytkownika portalu. Życzę jak największej liczby osób panu życzliwych.
    Jednak oświadczam też, że ja nie jestem już taką osobą.
    Proszę zatem omijać moje teksty, nie pojawiać się pod nimi w roli komentatora.

  • Na razie Czekam na przeprosiny w tym miejscu, pod tą pana prozą.

    Mają być to przeprosiny za to, o czym napisałam na początku poprzedniego komentarza.
    Za to, że - cytuję:

    Od kilku dni atakuje mnie pan na forum publicznym
    - obraża
    - przedstawia w złym, fałszywym świetle
    - nazywa złodziejką
    - zastrasza procesem o odszkodowanie
    - sugeruje, że mogę w zemście uczynić uszczerbek na pana dobytku
    sugeruje, ze mogę panu spalić samochód
    - sugeruje, że z mojego powodu może pan zaprzestać działalności twórczej, z której się pan utrzymuje
    - sugeruje, że może pan popełnić samobójstwo.

  • Czuję się zagrożona w kontaktach z panem. Zaczynam się pana bać. Pan wydaje mi się niebezpiecznym człowiekiem.

  • Nie wiem, czy zna pan przepisy prawa dotyczące pomówienia i zniewagi.
    Proszę sobie te przepisy przypomnieć.
    Proszę sobie przypomnieć epitety, jakimi pan obrzucał ludzi na tym portalu.
    Proszę sobie przypomnieć anegdotę, w której przedstawił pan w bardzo, ale to bardzo złym świetle reżysera Krzysztofa Zanussiego.
    Proszę sobie uzmysłowić sposób, w jaki zabawił się pan moim nazwiskiem.


    Proszę przeczytać sobie art. 212 Kodeksu karnego i art. 216 §2.

  • Pocieszę wszystkich. Pan Marcin nie zamierza rozstać się z życiem. Stworzył sobie już nowe na Wywrocie. Wielu odchodzi z portali ale głód rozgłosu każe to zrobić z hukiem. Panie Marcinie żałośnie wyszło.

  • Niech Pan idzie, z kim Pan chce utrzymywać kontakt z tym może poza tym Portalem, tu już Pan zasiał dostateczny ferment.

  • PS Małgosiu, jeśli będzie trzeba, to też porozmawiam z Leszkiem o zaistniałej tu sytuacji, urosła ona do granic absurdu, który męczy nie tylko Ciebie, ale też pozostałych użytkowników Liternetu.

    •    
    • 30 stycznia 2016, 18:27:50

    Konstancjo, zatańczymy?

    https://www.youtube.com/watch?v=XiBYM6g8Tck

    •    
    • 30 stycznia 2016, 18:49:56

    ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

    •    
    • 30 stycznia 2016, 18:50:49

    nic

  • Nie byłoby sprawy, gdyby Pani dotrzymała warunków naszej umowy. Miast je dotrzymać, wolała Pani umieszczać publiczne oświadczenia o szczypaniu, w tym wierszyk o szczypaniu "* * * (choć robicie mi...)" dedykowany mi imiennie, a przykry w przesłaniu zarówno dla mnie, jak dla osoby wymienionej w imienia i nazwiska.
    Uszczypnąć w policzek, w ucho, w dłoń. Z jakiego powodu zajmuje się Pani moim pośladkami?
    "Małgorzata Sochoń
    23 stycznia 2016, 11:02:20
    Podsumowując - ja dostałam kocówę od Marcina, a jak wylazłam z koca - uszczypnęłam go w... pośladek. Teraz niech uważa:)"
    http://malgorzata-sochon.liternet.pl/tekst/choc-robicie-mi


    Moje obecne warunki są podobne do poprzednich:
    1. Zobowiąże się Pani przestrzegać prawa autorskiego, obowiązującego na terytorium RP.
    2. Zobowiąże się Pani nie puszczać w dalszy obieg publiczny utworu "Sfera zielona".
    3. Oświadczy Pani, że zaszła ewidentna pomyłka w wierszyku z dedykacją, albowiem pisząc publicznie o szczypaniu pozwala sobie Pani na coś więcej, niż przewidują komentarze do utworów.
    4. Przeprosi Pani osoby, które mają prawo czuć się dotknięte wierszykiem o szczypaniu - kogo Pani wymieniała z nazwiska, przeprosi z nazwiska, mnie nie musi Pani przepraszać; usatysfakcjonuje mnie opublikowanie Pani oświadczenia postulowanego w punkcie 3.


  • Mój wierszyk "okolicznościowy" pt.: *** (choć robicie mi...) wygląda tak:

    (prozom Marcina, tzw. Niziurom, dedykuję)

    Choć robicie mi napad kocowy*
    vivr savoir wbijając do głowy,
    to, Niziury, Wy dobrze wiecie,
    że zostanę na Liternecie -

    znajdę miejsce, gdzie można pogadać,
    durne wiersze w pięć minut układać,
    publikować je, choć to gówno -
    pod kopułą mam bowiem nierówno.

    Lecz „pod Wami” będę już grzeczna
    jak chociażby Basia Zakrzewska;
    Was pochwalę, Autora pozdrowię
    i cichutko oddalę się sobie.



    * kocówa

    1. Nie jest w zadnym wypadku dedykowany panu. Proszę przeczytać dedykację. Jakim prawem pisze Pan "dedykowany mi imiennie"? Dedykacja brzmi:

    "prozom Marcina, tzw. Niziurom, dedykuję'.

    Co to są 'Niziury" usłyszeli wszyscy od pana: "Ktoś gdzieś napisał o mych obrazach aż nazbyt zaszczytnie: "<Niziury> wszędzie rozpoznawalne - obrazy i literatura".
    Ponieważ pana komentarze są tak obfite i barwne jak i pana prozy - zaliczyłam je do "Niziur".

    To w komentarzach, czyli "Niziurach" obrażał mnie pan i pouczał na przemian, nazywając m.in. świętą krową, której wiersza nie można tknąć.
    A pana wiersz można tknąć?
    Proszę na to spojrzeć z mojej strony.

    Wierszyk jest dedykowany umoralniającym KOMENTARZOM.
    Słowa "pod Wami" proszę czytać "pod Wami, Niziurami".
    Czy muszę to panu tłumaczyć?

    2. Wierszyk, który pan nazywa "wierszykiem o szczypaniu" dotyczy zupełnie czego innego.
    Proszę się wczytać!

    3. Pani Barbara Zakrzewska została wymieniona w wierszu dlatego, że zachowała się jak anioł, próbowała być mediatorką, chciała uspokoić pana i spełnić pewne warunki o których pan pisał. ZOSTAŁA POSTAWIONA ZA WZÓR DOBREGO ZACHOWANIA.

    Przypominam, że było tak:

    Małgorzata Sochoń:
    Moje pióro nigdy nie dorówna Twojemu. Trochę żałuję, że spróbowałam pobawić się z Twoim tekstem. Może skasuj tamten wiersz, skoro został ośmieszony.
    Nie będę miała do Ciebie żadnego żalu z tego powodu.

    Marcin Niziurski:
    Nie mam powodu kasować tamtej wersji, bo pod nią jest miły komentarz innej czytelniczki, więc okazałbym brak szacunku wobec niej.

    Barbara Zakrzewska:
    Bardzo oryginalny pomysł z tą antropomorfizacją sfery/ sfory niebieskiej. Przeczytałam z uśmiechem. Falę odbieram jako zakrzywienia czasoprzestrzeni. Skopiowałam komentarz, żeby nie utrudniać usunięcia tamtego tekstu. Pozdrawiam.

    Marcin Niziurski:
    Dzięki, Pani Barbaro, warto żyć! Nie zamierzam usuwać tamtego tekstu, bo sam jestem ciekaw zmian, jakie przeprowadziłem, a nie posiadam w komputerze tamtej wersji.

    Wszystko tutaj:

    http://wiktor-kotek.liternet.pl/tekst/sfora-niebieska-po-przejsciach

    Ponadto, pani Zakrzewska nie zwróciła się do mnie z żadnym żalem. Wręcz przeciwnie, napisała pod wierszem tak:

    "Jeśli moje nazwisko ma zadziałać koncyliacyjnie, to niech tak zostanie. Pozdrawiam".

    Pani Zakrzewska, gdyby była zarejestrowana wcześniej, a nie kilka dni temu, miałaby szansę "zaistnieć" z całym imieniem i nazwiskiem nie tylko w małym, okolicznościowym utworze, ale i w przeróbce "Wesela", czy "Ferdydurke".

    Przyjazny klimat jaki panuje na Liternecie, a też rodzaj zabawy literackiej spowodował zapewne i pana i pani Barbary zainteresowanie właśnie tym portalem.

    A teraz nagle żale.

    Pani Zakrzewska zdziwiła się, że takie tu zwyczaje, ale przecież sama wybrała właśnie Liternet.

    W moim wierszyku nazwałam ją grzeczną i nie obraziłam ani słowem.

    Wierszyk mówi, że na Liternecie mam prawo pisać krótkie, słabe wierszyki i zamieszczać je pod tekstami autorów, którym to zupełnie nie przeszkadza i którzy robią to samo pod tekstami moimi i innych.

    A jeśli ktoś tego sobie nie życzy i wyrazi sprzeciw - jak pan - wierszyków takich więcej nie dostanie.

    I tyle.

    Nie ma mowy o łamaniu prawa w grupie, która ma wewnętrzne, akceptowane zachowania.

    Teraz czekam na pana przeprosiny.

  • 'Sfery zielonej" nie mam zamiaru rozpowszechniać. To był tylko rodzaj komentarza i tym pozostaje.

  • Napisałam, że uszczypnęłam pana w pośladek, żeby nadać całej sprawie formę żartobliwą. Pan tego nie potrafi pojąć.

  • Mam wrażenie, że marnuję czas. Przez pana.
    Zajrzę tu dopiero jutro ok. godz.15:00.
    Wierzę, że temat będzie zakończony.

    Dobranoc.

    • Szel _
    • 30 stycznia 2016, 22:07:23

    Małgosiu
    po co jatrzyc?
    wystarczy przyznac sie do bledu co do braku komentarza do wiersza ktory napisalas do Sfery
    i przeprosic Basie za to ze wciagnelas ja do tej calej szopki !

  • Ja jestem rozczarowana osobą Pana Marcina. Wolę Jego obrazy.
    Wygląda to wszystko jak budowanie sprawy do pozwu. Mam wrażenie, że gdyby Pan Marcin miał do czynienia z nikiem, już dawno byłoby po chmurach.
    Myślę, że Pani Barbara ma własny rozum i nie trzeba się w Jej imieniu wypowiadać.
    Kto ma autorytet/władzę decydowania, co jest błędem, jak należy przeprowadzać komentarze? - Nad sobą nie widzę. Up to me.

  • Tekst Małgosi, który jest odpowiedzią na tekst Marcina jest przesączony złośliwością, i to jest jasne. Nie rozumiem, jakie znaczenie ma, kto, jak długo jest na tej platformie, i ile napisał komentarzy. Liternet nie jest platformą wyłączoną z norm, które stanowią o tym, jak należy rozumieć własność intelektualną i kiedy dochodzi do naruszenia własności intelektualnej. Dyskusja nad tekstami, komentarze, to oczywiście to, czego oczekuje autor. Proszę odpowiedzieć sobie na proste pytanie: czego dotyczył tekst Małgosi w komentarzu? co Marcin miał poprawić? co zachwyciło? co nie? Jakieś uwagi merytoryczne? Co wniósł komentarz Małgosi, dla autora?

    •    
    • 31 stycznia 2016, 14:07:06

    Małgosiu i Marcinie, zakończcie ten spór o nic. Oboje jesteście potrzebni na tym portalu. Wasz głos jest ważny. Miłego dnia

  • A może właśnie czas "głośno" powiedzieć o wielu rzeczach?

    "Taką formę komentowania przyjęli autorzy,użytkownicy portalu Liternet, już kilka lat temu. Sprzyjała ona życzliwym i miłym kontaktom między osobami wykształconymi, odpowiedzialnymi za swoje słowa..." - czy aby na pewno?

    Bo czyż miłym i życzliwym jest napisać komuś "spieprzaj"?

    "między osobami wykształconymi" - kto niewykształcony nie ma racji bytu tutaj?

    "Lubiliśmy tę zabawę" - a jeśli ktoś nie lubi, to też ma spieprzać?

    Podsumowując - wszyscy, którzy nie spełniają powyższych oraz wielu innych kryteriów ustanowionych przez "grupę ludzi" - wypad?!

    Wszyscy ci, którzy nie "przyszli" tutaj "bawić się",lecz wpisywać teksty w oczekiwaniu na mądre i konkretne komentarze, niepodszyte cynizmem albo zawiścią - wypad?!
    Wszyscy, którzy nie są z nami, są przeciwko nam - też wypad?!

    Nie wiem dlaczego znów wyczuwam hipokryzję.

    A co się robi, kiedy ktoś jest oporny? Ignoruje się go - na zasadzie: lepszy byle jaki wpis niż żaden albo daje mu się popalić w dwójnasób.

    Jestem NIZIUREM. I dobrze mi z tym.
    Jestem NIEZALEŻNA. I coraz mi lepiej.

    I gdyby miało mi co zwisać, napisałabym, zwisa mi to. Ale że mi nie zwisa, napiszę - mam to gdzieś. I tak będę robić swoje, nikogo do niczego nie przekonując ani nie próbując przerobić na swoją modłę.

    Oj, można by pisać i pisać, bo byłoby co. Ale na tym poprzestanę, bo to za wysokie progi na moje nogi - okutane słomą.

    Miłej niedzieli.


  • Piotrek, ja już próbowałam tę przykrą rozmowę zakończyć wiele razy.
    Tu też nie zamierzałam się odzywać. Trudno jednak było mi przeżyć kolejny atak na moją godność. Czytałeś ten komentarz ze zrozumieniem?

    "Dwukrotnie w swej literackiej pożal się Boże karierze
    natrafiłem na identyczną sytuację. Raz zakończyła
    się procesem. Złodziejowi sąd nakazał zapłacić 3000 zł na
    mą rzecz..."

    Mnie to przeraża.

  • Do p. bernadetty.

    Słowo "spieprzaj" wykorzystałam jako cytat zaczerpnięty z twórczości p. P. Zerni, w odp. na pani słowa:

    "to nie tylko jest chore, to jest...(przepraszam Panie Zernia, że sobie pozwoliłam)"górwa wielkie gufno"

    Cytat za cytat.

    Moje "spieprzaj" wydaje mi sioę łagodniejsze niż pani "górwa wielkie gufno".

    Na drugi raz proszę cytować Miłosza.



  • Pani Małgorzato,
    proszę mi wyjaśnić:
    - jak to się dzieje, że żąda Pani, aby wszystko co dotyczy bardzo wielu Pani wypowiedzi traktować jak niewinne żarty, tylko cytaty, nic takiego, nawet wówczas, gdy pisze Pani "Dwaj dupę" czy "Spieprzaj"?

  • Pni Elm, proszę nie cytować słów, które wypowiadałam broniąc się przed napastliwymi komentarzami.
    Poza tym - "dawaj dupę" było odp. na pani "Jezu, jak musisz - bij! Wszyscy mnie biją...', a rozmawiałyśmy o grze w dupniaka.
    Myślałam, że pani żartuje. Pomyliłam się.

    Co do "spieprzaj", wyjaśniłam wyżej.





  • Jeśli ktoś chce ciągnąć dalej tę rozmowę - proszę wziąć pod uwagę, ze ja się już tu nie będę odzywać.
    Proszę zatem zaprzestać ataków na mnie, bo nie przystoi bić kogoś, kto ma związane ręce, ani wymagać odp. od kogoś, komu się ucięło język.

    Żegnam.

  • Czy mogłaby Pani powtórzyć mi to jeszcze, ten Pani pogląd, że kiedykolwiek coś Panią uprawniło napisać mi

    cytat:

    Małgorzata Sochoń
    25 stycznia 2016, 13:42:09

    Beatrix, przesuń się na bok proszę, bo muszę porozmawiać z Elm.

    -Elm! Wystaw dupę! A masz! A masz!

    No, teraz się uspokoi.
    /http://malgorzata-sochon.liternet.pl/tekst/choc-robicie-mi/

    Chciałabym zrozumieć, bo nadal nie rozumiem dlaczego napisała Pani do mnie w ten sposób. To nie jest żaden żart. Czy pojmuje Pani, że to nie jest żart, bo czuję się zażenowana, że ktoś odzywa się do mnie w podobny sposób w przestrzeni publicznej. Dlaczego, za co chciała mi Pani tak dokuczyć?
    Prośba, by Pani wyjaśniła powody Pani złego odnoszenia się nie jest żadnym atakowaniem Pani. Proszę nie odwracać sytuacji. Nie obrażam Pani tylko proszę o wyjaśnienie dlaczego zwróciła się Pani do mnie tak obraźliwie, poniżająco.

    • Szel _
    • 31 stycznia 2016, 16:29:03

    kocham ten portal
    zadyma jak w najlepszej knajpie!!!!
    kazdy kogos za cos tlucze
    juz nie wiadomo o co poszlo ani kto zaczal :)

  • Taa, fajne. Może. Nie wiem. Pewien dziennikarz zapytał kiedyś niewinnie Picassa o jego "inspiracje twórcze". Pablo miał ponoć wybuchnąć śmiechem i wypalić: "Inspiracje? Rżnę od najlepszych, od kogo się da!" Sto lat temu czytałem coś o Joycie, o którym nawet życzliwi ponoć mówili, że ma gumowe ucho i nie stworzył w życiu ani jednej własnej linijki. Nie wydaje mi się, by pastisze dało się podciągnąć pod kradzież własności intelektualnej. Własność jest pojęciem problematycznym, własność intelektualna tym bardziej, własność intelektualna w poezji czy programowaniu jeszcze bardziej. Poeci kłócący się o własność intelektualną metafor to mógłby być niezły skecz Monty Pythona. Z drugiej strony Houellebecq zdaje się któryś tam proces przegrał, ale chyba był tak pijany, że po wciśnięciu Ctrl+C, Ctrl+V z Wikipedii zapomniał napisać to swoimi słowami. A że na tym sporo zarabia, to faktycznie należało mu się w ucho. Nie znam sprawy, a że pan MN opuścił portal szkoda, skoro potrafił komentować. Łączy nas wszystkich jednak nie braterstwo, tylko wydalanie.

Musisz być zalogowany, żeby dodawać komentarze. Zaloguj się
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się